piątek, 26 maja 2017

To już rok!


Jak ten czas szybko leci! 
Rok temu odliczałam minuty do opublikowania pierwszego posta z przepisem na babeczki z rabarbarem i truskawkami (przepis), z prześwietlonymi zdjęciami i niezbyt przemyślaną kompozycją :) Potem był krem buraczany, stir fry z rabarbarem (to było moje zeszłoroczne odkrycie), carbonara ze szparagami i kolejne dania, które przygotowywałam z ogromną radością i niecierpliwie odliczałam czas do opublikowania kolejnego posta.

Podsumowując ten rok, mogę śmiało stwierdzić, że moje odkrycia to:

składniki:
AQUAFABA! Nic innego jak woda z puszki z ciecierzycą. Po ubiciu jest sztywna i idealnie nadaje się do przygotowania bezy, musu czekoladowego czy brownie. A z pozostałej ciecierzycy zawsze można zrobić hummus :)

restauracje:
Bez dwóch zdań - Menu Motto we Wrocławiu. Autorska restauracja Beaty Śniechowskiej tak bardzo mnie zachwyciła, że wracam myślami do tych smaków każdego dnia. Nie mogę się doczekać kolejnej wizyty! Sami spójrzcie na ten wystrój - wnętrze jest przemyślane równie wspaniale, jak i każde z dań, które znajdziecie w menu.


bistro:
Może jeszcze za wcześnie na takie pochwały, bo lokal działa od tygodnia, ale czekałam na jego otwarcie z niecierpliwością od pół roku i opłacało się. Mowa o Shrimp House - nowym bistro w Katowicach, przy Młyńskiej 11.  12 dań, a w nich krewetki pod każdą postacią - w zupie, z makaronem, w tempurze, w bagietce, na białym winie. Fani skorupiaków - łączcie się! :)


kawiarnia:
Pomimo tego, że miejsc na kawę czy herbatę jest na prawdę wiele, i tak zazwyczaj wybieram jedno miejsce - Coffee Synergia w Katowicach. Piękne wnętrza i odpowiednio przygotowana kawa to największe atuty tego miejsca. Idealna lokalizacja na spotkanie ze znajomymi albo miejsce do pracy - ja osobiście uwielbiam zabrać tam ze sobą laptopa i popracować przy oknie, popijając zieloną herbatę.


sushi:
Chyba nie byłabym sobą, gdybym nie ujęła sushi w osobną kategorię. O ile restauracje staram się wybierać różne, żeby po prostu któraś mi się nie znudziła i nie "przejadła", tak pod kątem sushi jestem bardzo uparta i trzymam się jednej. Moja ulubiona to Sakana przy Mielęckiego w Katowicach. Świeże ryby, rozmaite dodatki i najlepsze lody z zielonej herbaty znajdziecie tylko w tym miejscu. A pomysłowi sushimasterzy spełnią wymagania nawet najbardziej wymagających klientów (wiem co mówię i oni też pewnie dobrze wiedzą :) ) 
W Polsce mamy sieć restauracji o tej nazwie, ale nie mogę poręczyć za pozostałe.

podróże:
Tajlandia - bogactwo smaków, różnorodność dań i mieszanka przypraw. Ostra kuchnia, ale często przełamywana słodkimi owocami czy kwaśnym tamaryndowcem. Moje wspomnienia z wyjazdu tutaj :) 
Na drugim miejscu plasuje się Fuerteventura (mnóstwo zdjęć znajdziecie na moim instagramie), gdzie codziennie próbowałam krewetek w innym miejscu na wyspie, a do pieczonych ziemniaczków dobierałam sos mojo picon lub mojo verde.
Na własne oczy zobaczyłam również istny magiel kulturowy, czyli Dubai. Drapacze chmur, ogromne centra handlowe i wspaniałe hotele skrywają w sobie restauracje rozmaitych kuchni, a moim największym odkryciem okazała się ukryta w murach hotelu Atlantis The Palm, restauracja Gordona Ramseya.  W dodatku Dubai to miejsce, gdzie jesteście na każdym kroku częstowani najlepszymi na świecie daktylami- czy może być coś lepszego? ;)

książki:
Pierwsze miejsce w tej kategorii ma zdecydowanie Nowa Jadłonomia - Martę Dymek poznałam rok temu na Targach Książki w Warszawie, przy okazji podpisywania jej pierwszej książki. W tamtej przepadłam - cała jest przepełniona moimi zakładkami przy przepisach, które chcę wypróbować. Nie inaczej było z drugą książką, która zauroczyła mnie jeszcze bardziej bo zawiera przepisy na dania kuchni azjatyckiej, którą przecież uwielbiam!

                                 
film:
W tej kategorii urzekł mnie ostatnio amerykański film z 2014 roku - szef kuchni traci posadę w dobrej restauracji i otwiera food trucka. Tę sympatyczną fabułę i smakowite dania znajdziecie w filmie "Chef"

blogi:
Tutaj również znajdzie się więcej wirtualnych miejsca bo zbyt ciężko się zdecydować, które powinnam wybrać. Z rodzimych padło na Fill The Bowl i Rozkoszny - cudne zdjęcia i fantastyczne przepisy. Niesamowitym źródłem przepisów i kulinarnej wiedzy jest dla mnie Maia Sobczak z Qmam Kaszę. A moim absolutnym hitem pod kątem zdjęć jest blog Everyday Flavours! Koniecznie zajrzyjcie też na profil Nevermindmeee - ależ tam jest roślinnie i smacznie :) 

miejsca:
Niedawno po raz pierwszy byłam w Hali Koszyki w Warszawie i to była miłość od pierwszego wejrzenia! Fantastyczne knajpki, niesamowita atmosfera i świetna muzyka. To miejsce, aż się prosi, żeby bywać tam częściej - pójdźcie koniecznie!
A na wypoczynek od zgiełku miast zapraszam do Kwaśnego Jabłka na Warmii - tam czas płynie wolniej :)

                                     
napój:
Poza herbatą z cytryną, którą nałogowo piję od dziecka, moim kolejnym uzależnieniem stała się Matcha Latte. Dobrej jakości zielona herbata, ze spienionym mlekiem owsianym, syropem z agawy i odrobiną ekstraktu waniliowego - obłędnie dodaje energii i przede wszystkim jest pyszna!

przepisy:
Moim ulubionym daniem forever zostaje Pad Thai. Najlepszy jaki jadłam był przygotowany na woku doczepionym do rowera, a wszystko to działo się pod świątynią Wat Chalong w Tajlandii. Jedyny godny polecenia w Polsce jest, moim zdaniem, serwowany w Why Thai w Poznaniu - tam możecie poczuć namiastkę tej genialnej mieszanki smaków.
Na uwagę zasługują również moje ulubione ravioli ze szpinakiem, serem ricotta i gorgonzolą. Są dość pracochłonne, ale uwierzcie mi, że warto! Przy okazji zdradziłam tam najlepszy przepis na idealne, cienkie ciasto do ravioli. 
I na koniec śniadaniowy hit, na który przepis trzymam w notatkach na telefonie, na wypadek porannej wiadomości "Ola, podaj mi przepis na te Twoje kokosowe placuszki". Nie da się ukryć - są obłędne :) Tutaj znajdziecie przepis na placuszki kokosowe z malinami i marakują. Za to Waszym faworytem,  z największą ilością odsłon pozostają trufle czekoladowe z malinowym pudrem.


sklepy:
Nie da się ukryć, że w Katowicach i okolicach, bardzo brakuje takiego miejsca jak Stary Kleparz czy Hala Mirowska i wszystkich dobroci, które są z tymi miejscami związane. Widząc kwiaty cukinii albo bób w strąkach u warszawskich blogerek, pozostaje mi tylko pomarzyć, że wkrótce te produkty dotrą i na Śląsk. Małą namiastką jest jednak Biobazar, który działa dwa razy w tygodniu - w soboty i środy. Znajdziecie tam smakowe octy balsamiczne, grzyby nameko, różne rodzaje daktyli czy pasztety z ciecierzycy.
Biobazar, Bracka 20, Katowice


Co będzie za rok?
Ten był dla mnie bardzo pracowity, zarówno na studiach jak i przy pracy nad blogiem. To miejsce było wyzwaniem dla mojej cierpliwości i samozaparcia i chyba jestem z siebie trochę dumna, że udawało mi się przez cały ten rok publikować posty i zdjęcia i dotrwać, aż tutaj. Miałam okazję brać udział w fantastycznych wydarzeniach - Blosilesi w Katowicach, Festiwalu Apostrof oraz Warszawskich Targach Książki. Spotkałam cudownych ludzi, poznałam piękne miejsca i spróbowałam pysznych dań. A przy okazji rodziło się sporo pomysłów, które skrupulatnie notuję i mam zamiar wprowadzać w życie, żeby to wirtualne miejsce stało się jeszcze lepsze!
Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc ja proszę o jeszcze więcej w kolejnym roku!


Trzymajcie się smacznie,
Ola!

1 komentarz:

  1. Świetny blog ! Trzymaj tak dalej, a wróżę Ci sukces (a moje wróżby się sprawdzają :p)
    Mega zazdroszczę tych podróży i wizyt w tak świetnych restauracjach ;)

    OdpowiedzUsuń